Sex z nauczycielką
Autor: Adam
Jakiś miesiąc temu spełniło się moje marzenie... ;P
Chciałem odwiedzić kumpla, ale jego nie było. Była sama...
Godz. koło 17., powiedziała żebym poczekał. Kolega miał wrócić koło 19.30. A więc zacząłem myśleć, że ta sobota może być na prawdę udana... Nie myliłem się "Mama" poinformowała mnie, że weźmie prysznic i że mogę sobie iść do pokoju i włączyć kompa.. OK. Zrobiłem tak. Za jakieś 15 min usłyszałem z łazienki: "Słuchaj czy mógłbyś mi przynieść ręcznik, jest na balkonie...?" Zmroziło mnie, ale udałem się na balkon i wziąłem ręcznik. Zapukałem do łazienki, uchyliłem troszkę drzwi i "włożyłem tylko rękę z ręcznikiem"... Usłyszałem: "Wejdź". (Qrcze, co robić - krew napłynęła mi do głowy...) Z wypiekami, powoli wsunąłem się do łazienki. Mama kolegi stała w brodziku prysznica, zakrywając rękami miejsca intymne... Ze spuszczoną głową (ale nie "ta druga" xD) stanąłem przed nią. "Hmmm... Proszę" - powiedziałem. Puls około 160! Podniosłem oczy. Zobaczyłem jej piękny uśmiech, słodkie oczy. Całe ciało w drobnych kropelkach wody... Ona wzięła ręcznik, owinęła się nim przy mnie i powiedziała patrząc głęboko w moje speszone oczy: "Wiem, że ci się podobam i, że... marzysz o tym" - tutaj nerwowo się uśmiechnąłem. (Qrcze, zaraz umrę! Mogłem zostać w domu - marzyłem "o tym", ale nie przewidziałem takiego scenariusza...) Stałem nadal, "jak głupi" przed nią... Ona zbliżyła się do mnie... Położyła swoją zziębnięta dłoń na moim ramieniu... (Wszystko trwało jakieś 2 min - dla mnie to była wieczność...) *Mam szansę, może ona mi się już nigdy nie powtórzyć, dam radę!! Zdobyłem się na odwagę i powiedziałem: "Tak. Marzę o Pani, chcę..." Ona powiedziała: "Nie obawiaj się. Dotknij mnie. Zrelaksuj się..." Popatrzałem na nią. Delikatnie opuściłem zakrywający jej piersi ręcznik, który co dopiero przyniosłem. Zbliżyłem się. Dotknąłem jej brzucha, piersi. Czułem pod palcami dreszcze jakie przechodziły przez dotykane przeze mnie miejsca. Skóra lekko się naprężała, kropelki wody zaczęły powoli spływać... Czułem się powoli bardziej pewnie, lęk zastąpiły spontaniczne emocje... Obniżyłem się. Nieśmiało począłem całować jej piersi i brzuch... Ona stała cały czas i cichutko "syczała". Nie wiedziałem czy "dobrze to robię", ale moje dłonie i usta nie ustalały zachowań z głową... Gdy zbliżyłem się do jej łona, ona powiedziała: "Jesteś cudowny...Chodź do sypialni..."